Dzisiaj coś szybkiego :)Przed chwilką brałam kąpiel, a że ostatnio mam troszkę problemów ze skórą na twarzy (masakrycznie mi się przetłuszcza, ale to na potęgę) to postanowiłam się troszkę pobawić. Wygrzebałam z szuflady jedną z maseczek Ziaji wygraną u YoAnki w rozdaniu.
Pierwsze co mnie uderzyło po otwarciu saszetki, to zapach. Niby troszeczkę może mdły i z czymś mi się skojarzył, ale jednak nie przypomniałam sobie z czym. W każdym razie mi się podobał :) Zapach zanikł po nałożeniu maseczki na twarz.
Maska ma dość gęstą konsystencję oraz kolor, taki jak na zdjęciu poniżej. Takiego się spodziewałam. Łatwo ją rozprowadzić na pyszczku. Wg opakowania mamy ją trzymać 10-15 minut, ja trzymałam troszeczkę dłużej. Stwierdziłam - a co mi tam, przecież i tak siedzę w wannie. Maseczka do końca nie zaschła (nie znam się i nie wiem czy to dlatego, że gorąca woda parowała, czy po prostu taki typ maseczki?) więc jak się oparłam trochę na ramieniu, to się upaćkałam. Trzeba uważać, jak się jest poza wanną ;)